sty 23, 2012

Przyszłość edukacji: w stronę tabletów?


Nie możemy narzekać na samą treść podręczników – wyzwanie stanowi za to ich forma. Potencjał tej części rynku dostrzega Apple. Phil Schiller, szef marketingu firmy, podczas konferencji 20 stycznia w Nowym Jorku zaprezentował platformę iBooks 2. A był to tylko pretekst do dyskusji na temat kierunku szkolnictwa. Spójrzmy na zbliżającą się małym krokami rewolucję w Stanach Zjednoczonych…

Kategoria: Technologia i rynek
Napisał: pw

Zdjęcia wysokiej rozdzielczości, grafika 3D, wideo, interaktywne testy sprawdzające poziom wiedzy, aktualizowane na bieżąco wyniki ankiet – to już teraźniejszość e-podręczników. A ma być jeszcze lepiej. Apple podpisało niedawno umowy z takimi wydawnictwami jak Pearson, McGraw Hill czy Houghton Mifflin Harcour. To te firmy odpowiadają za ok. 90% podręczników w amerykańskich szkołach. W tych samych, w których wg wyliczeń Apple jest już 1,5 mln tabletów. Co szkodzi, by tę liczbę znacznie zwiększyć?

Jak nauczyciel (choć nie tylko) miałby stworzyć materiały edukacyjne? Apple proponuje darmowy iBooks Author: bardzo prostą, lecz rozbudowaną aplikację. Jeden warunek: posiadanie systemu OS Lion, przynajmniej w wersji 10.7. Pracę można później prezentować na lekcji czy eksportować chociażby do formatu PDF. Albo opublikować w iTunes U, nowym edukacyjnym portalu firmy i po pomyślnym przejściu weryfikacji otrzymywać nawet zyski ze sprzedaży swoich publikacji. 70% dla autora, reszta dla Apple. W iTunes U dostępna jest oczywiście również masa darmowych materiałów edukacyjnych. Dokładniej, ponad 350 tys. Prosto z Oxfordu, Cambridge albo Uniwersytetu Tokijskiego. Do tego wybór aplikacji. Również w języku polskim.

Firma wyraźnie chce wejść w jeszcze nie do końca zagospodarowaną niszę. Czy uda się jej dokonać rewolucji na miarę mp3 i iPoda? Czy Apple nie będzie chciało zdominować kolejnego rynku, jak niegdyś zrobił to Microsoft ze swoim Windows czy Offisem – od maleńkiego przyzwyczając człowieka do korzystania z ich programów? Czy kolejnej dominacji na rynku nie sprzeciwią się chociażby studenci, nad czym zastanawia się Course Smart? Czas pokaże.

 Apple znowu niewątpliwie wyprzedza swoją epokę. Nie da się ukryć, że tablety mogą być znakomitym narzędziem edukacyjnym, szczególnie we wczesnej fazie edukacji. Pytanie tylko: jak dokonać tego w nieidealnych warunkach? Tablety przy dłuższym korzystaniu potrafią męczyć wzrok, czytniki z e-inkiem nie oferują natomiast takiej interaktywności jak duże, kolorowe tablety. Do tego dochodzą problemy innej kwestii. Urządzenie może przecież się rozładować w najmniej odpowiednim momencie, zepsuć się lub... zostać skradzione. W Polsce wprowadzenie tak radykalnych zmian w szkolnictwie mogłoby wciąż natrafić na opór części nauczycieli. I oczywiście, największym problemem stanowi wciąż budżet. Jeszcze nie tak dawno rządowy projekt laptop dla każdego ucznia wywoływał na naszych ustach tylko ironiczny uśmieszek. iPady, póki co, trafiają dopiero do Sejmu. Po jednym na posła.

Niecały rok temu pojawiła się informacja o pierwszym gimnazjum, w których korzysta się z iPadów. Chodzi o Szkoły Prywatne Leonarda Piwoni w Szczecinie. Projekt jest ochoczo rozwijany a nauczyciele bez większych oporów powiększają bazę materiałów edukacyjnych. Programem iPad w szkołach w roku szkolnym 2012/1013 objęte będą cztery klasy – trzy gimnazjalne, i pierwsza liceum. Zapowiada się obiecująco. Choć to dopiero wierzchołek góry lodowej...

Nowości technologiczne i rynkowe w Twojej skrzynce e-mail.
Nie częściej niż raz w miesiącu.

Adres email

Imię i nazwisko