sty 20, 2012

Czytać na smartfonie


Szacuje się, że liczba telefonów komórkowych już dawno przekroczyła 5,5 miliarda. Telefonów coraz bardziej funkcjonalnych, coraz częściej umożliwiających czytanie na nich e-booków. Dlaczego tego nie robimy? Spojrzenie na artykuł Piotra KowalczykaPassword Incorrect dt mitów czytania na smartfonach – półtora roku po opublikowania tekstu. Większość z nich wciąż jest aktualna, choć...

Kategoria: Technologia i rynek
Napisał: pw

Za mała czcionka!
Mit prawdopodobnie powtarzający się najczęściej – i wynikający często z nieznajomości wyglądu e-booka. Ten jest przecież czymś zupełnie innym niż sprawdzający się wyłącznie w druku PDF. Owszem, nie czyta się go szczególnie dobrze na niewielkim ekranie telefonu komórkowego: powiększanie, zmniejszanie, przesuwanie... Ale przecież książki w takich formatach jak ePub czy MOBI pozwalają zmniejszać czy powiększać (o kroju, sposobie wyświetlania, itd. nie wspominając) czcionkę na taką, jaka nam odpowiada. Nie trzeba nawet zakładać okularów. :-)

Ekran jest zbyt mały!
… ale na pewno nie szerszy niż kolumna w gazecie, prawda? Kowalczyk obala ten argument, używając porównania z oglądaniem wideo na ekranie telefonu komórkowego. Skoro można zmniejszyć rozmiar filmu – oglądanego z reguły na większym niż format A5 monitorze – dlaczego nie można tego samego zrobić z książką? Ta także, co pewne, się nie zatnie.

 To niezdrowe dla oczu!
Jeżeli czytasz na ekranie twojego laptopa, rzeczywiście istnieje takie zagrożenie. Wzrok męczy się bardzo szybko; na tyle, że kiedyś dłuższe teksty rzeczywiście wolałem czym prędzej wydrukować. Ale ekran smartfonu jest znacznie mniejszy, co więcej – rzadko kiedy czytamy na nim dłużej niż kilkadziesiąt minut. Na dłuższą przygodę z literaturą rzeczywiście lepiej wybrać rzeczywiście czytnik.

Brakuje książek!
Jak niedawno wspominaliśmy, w Polsce istnieje ok. 18 tys. zdigitalizowanych e-booków, z czego tylko za ok. 40% z nich należy zapłacić. Od 2012 roku do zasobu książek – kŧóre po 50 latach po śmierci autorów stały się wspólną wartością społeczną – dołączyły m.in. książki Virginii Woolf, Jamesa Joyce'a czy Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Coraz więcej nowości wydawniczych bardzo szybko, a czasem nawet szybciej niż wersja papierowa, trafia do sprzedaży w formie elektronicznej. Także wydawnicwa takie jak W.A.B. czy Literackie, w ostatnim czasie dpowiedzialne chociażby za premierę takich bestsellerów jak autobiografia Danuty Wałęsowej czy dzienniki Mrożka, niedawno zapowiedziało huczne wkroczenie na rynek e-booków.

Ponadto, jeżeli znamy choć jeden z najpopularniejszych języków świata, na przykład angielski, nasza możliwość obcowania z e-książką znacznie wzrasta...

To zbyt kosztowne!
Patrz: poprzedni punkt. Darmowe programy do czytania e-booków, darmowe książki... Istnieje także coraz większa świadomość, że książka elektroniczna, by stała się popularna musi być znacznie tańsza. Obniżona choćby o koszty druku! Szczególnie, że wydało się już te paręset złotych na sam czytnik... Coraz więcej mówi się o obniżce podatku VAT na e-booki z 23 do 5% - jak w przypadku książek drukowanych. Pojawia się coraz więcej sklepów z e-książkami, coraz częściej pozbawionych uciążliwego zabezpieczenia DRM. A większa konkurencja skutkować będzie obniżającymi się coraz bardziej cenami.

 Za dużo z tym wysiłku!
Czyżby? Na coraz większej ilości telefonów dotykowych, otworzenie na nim książki nie stanowi żadnego problemu. Na iPhonie dowolny plik pdf czy ePub możemy otworzyć nawet bez użycia jakiegokolwiek programu. Znalezioną w sieci albo w załączniku e-maila książkę może też bez trudu przekopiować do np. iBooksa, tworząc tam swoją bazę literatury.

 Lepiej kupić sobie inne urządzenie!
A dlaczego nie używać ich zamiennie? Owszem, książkę elektroniczną najlepiej czyta się na przeznaczonym do tego urządzeniu, ale... nie zawsze da się czytać na niej swobodnie. Na przykład, kiedy stoisz w zatłoczonym wagonie tramwaju i jedną ręką trzymasz poręczy – drugiej możesz używać do używania telefonu. Albo kiedy masz chwilę wolnego czasu i szkoda cu go tracić na wyciągnięcie większego urządzenia – telefon prawie zawsze trzymamy w kieszeni. Dopiero później, siedząc spokojnie, można powrócić do swojej książki na, załóżmy, Kindle'u.

Nowości technologiczne i rynkowe w Twojej skrzynce e-mail.
Nie częściej niż raz w miesiącu.

Adres email

Imię i nazwisko